Ciesz się życiem, bo życie ma datę ważności.

Ciesz się życiem, bo życie ma datę ważności.

Każdy z nas ma dwa życia, to drugie zaczyna się wtedy, kiedy uświadomimy sobie, ze mamy jedno życie.
Zazwyczaj dzieje się tak wtedy, kiedy coś zaczyna szwankować z naszym zdrowiem, kiedy czujemy się niespełnieni. Tak właśnie było w moim przypadku.

Miałam wtedy 45 lat.
Powiem Wam, że wstydziłam się siebie, wręcz nie mogłam na siebie patrzeć. Na dodatek moje życie rodzinne legło w gruzach. Trudno mi było się pozbierać, nie miałam siły i chęci na nic. Czułam się, jakby wjechała we mnie ciężarówka.
Moje poczucie wartości było równe zeru.

Z zazdrością patrzyłam na inne kobiety, pełne energii, życia z uśmiechem na twarzy.
Potrafiłam tylko użalać się nad sobą i szukać wymówek. Każda była dobra, najlepiej wychodziło mi odkładanie to na później, na jutro, od kolejnego poniedziałku.

Byłam w końcu tak zdeterminowana, że odważyłam się na zmiany.
Zrozumiałam, ze ja jestem odpowiedzialna za siebie, oraz za to, co mi się przydarza i to ja muszę to zmienić.

Myślisz, że się nie bałam zmian? Nawet bardzo się bałam.
Lęk towarzyszy nam zawsze, tym bardziej jak musimy podjąć jakąś decyzję. Więc rozumiem Cię doskonale. Ta burza myśli, a co jeśli mi się nie uda?

Dziś inaczej patrzę na każdą kobietę, utożsamiam się z jej problemem. Emocje w końcu mamy te same.

Moją misją jest pokazać Wam moje kochane, że warto walczyć o siebie, żyć lepiej i cieszyć się życiem, nawet wtedy, kiedy wydaje Ci się, że się poddałaś, pogodziłaś, że wszyscy inni mogą, tylko nie Ty. Marzę o tym, by na Twojej twarzy gościł uśmiech.
Nigdy nie wątp w siebie, nawet nie wiesz jaką masz moc do zmian, a wszystko zaczyna się w głowie.

Wyobraź sobie siebie, jak cieszysz się dobrym zdrowiem, ładną sylwetką.
Jak zmieniłoby się Twoje życie?
Teraz zadaj sobie pytanie: jakie będziesz musiała podjąć kroki i jakie wprowadzić zmiany w swoim życiu, nawykach, żeby osiągnąć to czego pragniesz?

Zacznij wprowadzać zmiany, jeśli samej jest Ci trudno, nie obawiaj się poprosić o pomoc.

Masz w sobie moc do zmiany.

Masz w sobie moc do zmiany.

Jeśli masz wiarę, potrafisz zobaczyć to co dla wiekszości pozostaje poza zasięgiem wzroku.

Sama się o tym przekonałam. Kiedyś nie wierzyłam, że mogę cokolwiek zmienić w swoim życiu.

Powiem Wam, że wkurzałam się tylko patrząc na koleżanki, wyglądały pięknie, były zadbane, miały fajną figurę.

Ogarniała mnie złość, często chodziłam sfrustrowana.

Nie miałam ochoty nigdzie chodzić. Moim wrogiem numer jeden w domu, było lustro.

Kiedy miałam kupić sobie jakiś ciuch, odkładam to na ostatnią chwilę, licząc, że może stanie się jakiś cud. Niestety rozmiar 48 zaczął być ciasny. Cud był, ale w drugą stronę.

To co mi się podobało, było poza moim zasięgiem.
Pozostało tylko to, co na mnie pasowało, więc chodziłam w jednej spódnicy, długiej tunice, by zakryć odstajacy brzuch, wielki tyłek i grube uda.

 

Czasem bylam tak zdesperowana, że chwytałam się różnych glupich pomysłów.

Oczywiscie diety cud, tabletki odchudzajace Meridia, które spowodowały, że o mały włos nie umarłam. Wyladowalam na stole operacyjnym z morfologia 6.5. Naszczęście wszystko dobrze się skonczyło, poza tym, że kilogramy wróciły z nawiązką.

Straciłam całkowice pewność siebie, czułam się nic niewarta, gorsza od innych, wstydziłam się siebie.

Ciągle zmęczona, ociężała, obolała, mialam wszystkiego dość.

Któregoś dnia, zobaczylam przemianę mojej koleżanki, najpierw zagotowało się we mnie.
Zazdrosciłam jej. Emocje we mnie buzowały.

Po cichutku pomyślałam, jak ona mogła, ja też potrafię. Wyobrażałam sobie siebie jak jestem szczupła, jak biegnę na zakupy, kupuję sukienkę o której zawsze marzyłam, wskakuje w szpilki, jestem uśmiechnięta, pełna życia i energii.
Uwierzyłam, że mogę.

Od tamtej pory minęło już 2.5 roku.
Wiem, że to była najlepsza decyzja jaką podjełam.
Oczywiscie, sama pewnie bym sobie nie poradziła, ale pomoc koleżanki okazała się bezcenna.
Zmieniłam nawyki żywieniowe, kilka prostych zmian i moje życie nabrało barw.

Dzisiaj wiem jak wielką moc ma to czym się karmimy, oraz jaki cudowny mamy organizm.
Zawsze daje nam sygnały, że coś jest nie tak.
Krzyczy wręcz do nas, manifestujac to bólem, czy złym samopoczuciem.

Odwdzieczył mi się bardzo, kiedy zaczełam słuchać co ma mi do przekazania.

Pewnie nie jestem sama, czytasz to i myślsz: ona to ma szczęście.

Mam dla Ciebie dobra wiadomość, też możesz odmienić swoje życie, uwierz w siebie, jesteś wyjątkową kobietą, tylko może troszkę się zagubiłaś, jak ja kiedyś.

Nie miałam nic do stracenia, by zawalczyć kolejny raz o siebie.

Jak skutecznie schudnąć, czyli odchudzanie zaczyna się w głowie.

Jak skutecznie schudnąć, czyli odchudzanie zaczyna się w głowie.

Odchudzanie zaczyna się w głowie, ponieważ kryje się w naszych emocjach, pragnieniach, nawykach i przekonaniach. Mnie już samo słowo „odchudzanie’ i ‚dieta’ doprowadzało do szaleństwa. W końcu bylam na niej całe życie. Liczyłam kalorie, a to powodowało, że bylam jeszcze bardziej głodna. Czekałam tylko na dzień by dieta się skończyła, wtedy wygłodniała, spragniona rzucałam się na jedzenie. Normalne, że zaraz był efekt jo-jo.

Ostatnio przeczytalam artykuł, w którym autorka napisała, że mądre odchudzanie to tak naprawdę zmiana postrzegania świata i siebie. Akceptacja swoich słabości i umiejętność radzenia sobie ze stresem. Zaczynasz nowy sty życia, a nie nową dietę.
Ja właśnie tak do tego podeszłam. Uwierzyłam, że to zrobię, a to już połowa sukcesu. Druga połowa kryła się w tym, że nie musze chodzić głodna. Mogę jeść prawie wszystko, rozkoszować się smakami, bo zdrowo znaczy smacznie.

Nie myślcie tylko, że jestem doskonała. Zdarzały i zdarzają mi się nadal wpadki. Wcale się tym nie przejmuje, bo jutro też wstaje słońce i będzie lepiej. Nauczyłam się odróżniać głód fizyczny od emocjalnego. Kiedy było mi źle, wcześniej objadałam się czekoladą, czy też zjadałam wszystko co było w lodówce. Potem miałam wyrzuty sumienia.

Powiedziałam sobie dość, Kozubowa nie nagradzaj się jedzeniem, nie jesteś psem, tylko jemu daje się nagródki w postaci psich smakołyków.
Zrób coś fajnego dla siebie. Do tej pory mi to zostało. Często staje przed lustrem, uśmiecham się i mówię fajna babka z Ciebie. Włączam sobie ulubioną muzykę, zamykam oczy i rozkoszuję się chwilą.
Dzwonię do przyjaciółki i wyciągam ją na zakupy. Czytam książkę, oglądam film, zapalam świece, parzę pyszną herbatę przytulam Kubę, całuję wnuczki, tańczę, idę do kosmetyczki, to pozwala zapomnieć mi o głodzie emocjonalnym.

Zrób to, co Tobie sprawia przyjemność, a zobaczysz jak świetnie się poczujesz. Niech to będzie nawet krótka chwila, Twoje 5, może 10 minut.

Mój nowy styl życia spowodował, że schudłam 28.5 kilograma.

Uwierz w siebie, dasz rade. Skoro ja to zrobiłam Ty też możesz.

 

Urlopowe grzeszki i nowa miłość.

Urlopowe grzeszki i nowa miłość.

O tym jak ponownie się zakochałam. Stara i głupia, miałam ciężkie lądowanie na ziemi. Postanowiłam opowiedzieć Wam o swoich grzeszkach na urlopie.

To był naprawdę wyjątkowy czas, 16 dni nad morzem. Byłam na turnusie rehabilitacyjnym z synem. Ten wspólnie spędzony czas dobrze nam zrobił. Dużo spacerów brzegiem morza, leniuchowania, rozmów, śmiechu. Pewnie dobrze wiecie o czym mówię, bo każdy tego potrzebuje, wytchnienia od codziennych obowiązków. Było ukochane słonko, kąpiel w morzu, oraz relaksowanie się w jacuzzi. Oczywiście dla wytworzenia endorfin, trzeba było potańczyć. Nic nie musiałam robić, jedzonko podane pod nos. Żyć nie umierać. I zachciało mi się głupot, zobaczyć jak to będzie, poniosę konsekwencje swoich czynów czy nie.

Razem z koleżanką poszłyśmy zjeść rybkę i wypić piwko. I właśnie wtedy straciłam kontrolę nad sobą. To było silniejsze ode mnie. Wstyd się przyznać, ale następnego dnia i potem następnego znów wróciłam do tego baru. Pewnie teraz się zastanawiacie co mnie tam tak ciągnęło. Własnie pyszna rybka i moje ulubione piwko. Nie mogłam się oprzeć, Potem jakiś kebab, gofry, placek po kaszubsku i inne niezdrowe jedzenie. Na efekty nie trzeba było długo czekać.

Zaczęłam się czuć ociężała, znów puchły mi ręce i nogi. Powrócił ból stopy. Silny ból. Taki miałam rok temu, zanim zaczęłam się zdrowo odżywiać. Tak, tak, nie tylko Wy macie swoje słabości i nie potraficie sobie odmówić kawałka ciasta czy schabowego. Pamiętajcie, to nie koniec świata, jeśli nie jest to codziennie tylko czasami. Każdy się potyka, może nawet się przewrócić. Ważne, żeby wstał i szedł dalej.

No ale ja chciałam powiedzieć o tym, iż ponownie się zakochałam. Zakochałam się w zdrowym jedzonku. Mówię, że ponownie, bo pierwszy raz to było rok temu, kiedy przystąpiłam do programu zdrowego odżywiania. Teraz znów doceniłam jak jest ważne w naszym życiu. Pięć dni po zmianie odżywiania, stopa przestała mnie boleć. Bardzo się cieszę, bo powiem Wam szczerze, ze bardzo się wystraszyłam. Jakość mojego życia zmieniła się o 180 stopni od kiedy zmieniłam nawyki żywieniowe. I niech tak pozostanie, nie chcę wracać do tego co było.

Oczywiście nie raz jeszcze w życiu zjem frytki, kebaba, wypiję piwko czy też skuszę się na kawałek ciasta.

Kocham jednak zdrowe jedzonko, więc ono będzie na pierwszym planie.

Pamiętajcie od jednego niezdrowego posiłku nie przytyjecie, ani od jednego zdrowego nie schudniecie.

Zacznij myśleć o sobie i poczuj się znowu szczęśliwa

Zacznij myśleć o sobie i poczuj się znowu szczęśliwa

Czy zdarza Wam się tak, że jesteście ciągle zaganiane, zabiegane. Nie myślicie w ogóle o sobie? Dlaczego Was o to pytam?

Bo ja przez wiele lat żyłam wyłącznie dla innych. I jeszcze teraz mi się zdarza. Zawsze to co lubiłam, moje potrzeby, plany odkładałam na bok, na później. Bo myślałam tylko o innych. Nigdy o sobie. Myślałam sobie: „Czym prędzej muszę zrobić to co ktoś oczekuje ode mnie, nie ważne jakim kosztem”. Typowa matka Polka ze mnie, jestem zmęczona, chora, niewyspana, pora biec na ratunek innym.

Pewnie zadajecie sobie pytanie, dlaczego tak robiłam?Bo zawsze miałam bardzo niską samoocenę i ogarniał mnie lęk, że nikt nie będzie mnie lubił. Nie będzie chciał spędzać ze mną czasu.Jak przychodzili goście, w mojej głowie pojawiały się myśli, że gdyby nie mąż, nikt by do mnie nie przyszedł, bo przecież to on jest duszą towarzystwa. To właśnie jego lubią, nie mnie….Bałam się samotności.. I co robiłam, sama pozwalałam się w nią wpędzać, zaczęłam unikać innych, bo nie miałam siły na nic…

Udawanie uśmiechu i pełnej energii odbierało mi resztki sił. Tkwienie w tej sytuacji było coraz trudniejsze. Dobrze, że jednak otaczają mnie ludzie, którzy pomogli mi zrozumieć na czym polega życie i relacje międzyludzkie. I to, że jeśli nawet odmówię spotkania bo chcę odpocząć, to ktoś się wcale na mnie nie obrazi 🙂 Potrzebowałam na to jednak dużo czasu. Wiele musiało się wydarzyć w moim życiu, żeby to zrozumieć. Dobrze, że znalazłam siły na zmainy 🙂

To jest proste i z niektórych sytuacji chce mi się teraz śmiać , by zawsze stawiać potrzeby innych ponad swoje.

Można żyć dla innych i dla siebie. Trzeba tylko znaleźć odpowiedni środek do tego. Niby proste a ja tak długo się tego uczę. I żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał, nie chodzi mi o to, żeby być samolubnym czy zarozumiałym. Chodzi mi o zdrowe podejście do zycia. Pomyśl czasem o sobie i zadbaj o swoje potrzeby 🙂 Będziesz za to sobie wdzięczna 🙂 Ja już jestem 🙂 Teraz na mojej twarzy maluje się uśmiech 🙂 Jestem niby ta sama a całkiem inna 🙂 Nowa, odmieniona 🙂 no i znowu szczęśliwa.