Urlopowe grzeszki i nowa miłość.

Urlopowe grzeszki i nowa miłość.

O tym jak ponownie się zakochałam. Stara i głupia, miałam ciężkie lądowanie na ziemi. Postanowiłam opowiedzieć Wam o swoich grzeszkach na urlopie.

To był naprawdę wyjątkowy czas, 16 dni nad morzem. Byłam na turnusie rehabilitacyjnym z synem. Ten wspólnie spędzony czas dobrze nam zrobił. Dużo spacerów brzegiem morza, leniuchowania, rozmów, śmiechu. Pewnie dobrze wiecie o czym mówię, bo każdy tego potrzebuje, wytchnienia od codziennych obowiązków. Było ukochane słonko, kąpiel w morzu, oraz relaksowanie się w jacuzzi. Oczywiście dla wytworzenia endorfin, trzeba było potańczyć. Nic nie musiałam robić, jedzonko podane pod nos. Żyć nie umierać. I zachciało mi się głupot, zobaczyć jak to będzie, poniosę konsekwencje swoich czynów czy nie.

Razem z koleżanką poszłyśmy zjeść rybkę i wypić piwko. I właśnie wtedy straciłam kontrolę nad sobą. To było silniejsze ode mnie. Wstyd się przyznać, ale następnego dnia i potem następnego znów wróciłam do tego baru. Pewnie teraz się zastanawiacie co mnie tam tak ciągnęło. Własnie pyszna rybka i moje ulubione piwko. Nie mogłam się oprzeć, Potem jakiś kebab, gofry, placek po kaszubsku i inne niezdrowe jedzenie. Na efekty nie trzeba było długo czekać.

Zaczęłam się czuć ociężała, znów puchły mi ręce i nogi. Powrócił ból stopy. Silny ból. Taki miałam rok temu, zanim zaczęłam się zdrowo odżywiać. Tak, tak, nie tylko Wy macie swoje słabości i nie potraficie sobie odmówić kawałka ciasta czy schabowego. Pamiętajcie, to nie koniec świata, jeśli nie jest to codziennie tylko czasami. Każdy się potyka, może nawet się przewrócić. Ważne, żeby wstał i szedł dalej.

No ale ja chciałam powiedzieć o tym, iż ponownie się zakochałam. Zakochałam się w zdrowym jedzonku. Mówię, że ponownie, bo pierwszy raz to było rok temu, kiedy przystąpiłam do programu zdrowego odżywiania. Teraz znów doceniłam jak jest ważne w naszym życiu. Pięć dni po zmianie odżywiania, stopa przestała mnie boleć. Bardzo się cieszę, bo powiem Wam szczerze, ze bardzo się wystraszyłam. Jakość mojego życia zmieniła się o 180 stopni od kiedy zmieniłam nawyki żywieniowe. I niech tak pozostanie, nie chcę wracać do tego co było.

Oczywiście nie raz jeszcze w życiu zjem frytki, kebaba, wypiję piwko czy też skuszę się na kawałek ciasta.

Kocham jednak zdrowe jedzonko, więc ono będzie na pierwszym planie.

Pamiętajcie od jednego niezdrowego posiłku nie przytyjecie, ani od jednego zdrowego nie schudniecie.

Zacznij myśleć o sobie i poczuj się znowu szczęśliwa

Zacznij myśleć o sobie i poczuj się znowu szczęśliwa

Czy zdarza Wam się tak, że jesteście ciągle zaganiane, zabiegane. Nie myślicie w ogóle o sobie? Dlaczego Was o to pytam?

Bo ja przez wiele lat żyłam wyłącznie dla innych. I jeszcze teraz mi się zdarza. Zawsze to co lubiłam, moje potrzeby, plany odkładałam na bok, na później. Bo myślałam tylko o innych. Nigdy o sobie. Myślałam sobie: „Czym prędzej muszę zrobić to co ktoś oczekuje ode mnie, nie ważne jakim kosztem”. Typowa matka Polka ze mnie, jestem zmęczona, chora, niewyspana, pora biec na ratunek innym.

Pewnie zadajecie sobie pytanie, dlaczego tak robiłam?Bo zawsze miałam bardzo niską samoocenę i ogarniał mnie lęk, że nikt nie będzie mnie lubił. Nie będzie chciał spędzać ze mną czasu.Jak przychodzili goście, w mojej głowie pojawiały się myśli, że gdyby nie mąż, nikt by do mnie nie przyszedł, bo przecież to on jest duszą towarzystwa. To właśnie jego lubią, nie mnie….Bałam się samotności.. I co robiłam, sama pozwalałam się w nią wpędzać, zaczęłam unikać innych, bo nie miałam siły na nic…

Udawanie uśmiechu i pełnej energii odbierało mi resztki sił. Tkwienie w tej sytuacji było coraz trudniejsze. Dobrze, że jednak otaczają mnie ludzie, którzy pomogli mi zrozumieć na czym polega życie i relacje międzyludzkie. I to, że jeśli nawet odmówię spotkania bo chcę odpocząć, to ktoś się wcale na mnie nie obrazi 🙂 Potrzebowałam na to jednak dużo czasu. Wiele musiało się wydarzyć w moim życiu, żeby to zrozumieć. Dobrze, że znalazłam siły na zmainy 🙂

To jest proste i z niektórych sytuacji chce mi się teraz śmiać , by zawsze stawiać potrzeby innych ponad swoje.

Można żyć dla innych i dla siebie. Trzeba tylko znaleźć odpowiedni środek do tego. Niby proste a ja tak długo się tego uczę. I żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał, nie chodzi mi o to, żeby być samolubnym czy zarozumiałym. Chodzi mi o zdrowe podejście do zycia. Pomyśl czasem o sobie i zadbaj o swoje potrzeby 🙂 Będziesz za to sobie wdzięczna 🙂 Ja już jestem 🙂 Teraz na mojej twarzy maluje się uśmiech 🙂 Jestem niby ta sama a całkiem inna 🙂 Nowa, odmieniona 🙂 no i znowu szczęśliwa.