Jeśli masz wiarę, potrafisz zobaczyć to co dla wiekszości pozostaje poza zasięgiem wzroku.

Sama się o tym przekonałam. Kiedyś nie wierzyłam, że mogę cokolwiek zmienić w swoim życiu.

Powiem Wam, że wkurzałam się tylko patrząc na koleżanki, wyglądały pięknie, były zadbane, miały fajną figurę.

Ogarniała mnie złość, często chodziłam sfrustrowana.

Nie miałam ochoty nigdzie chodzić. Moim wrogiem numer jeden w domu, było lustro.

Kiedy miałam kupić sobie jakiś ciuch, odkładam to na ostatnią chwilę, licząc, że może stanie się jakiś cud. Niestety rozmiar 48 zaczął być ciasny. Cud był, ale w drugą stronę.

To co mi się podobało, było poza moim zasięgiem.
Pozostało tylko to, co na mnie pasowało, więc chodziłam w jednej spódnicy, długiej tunice, by zakryć odstajacy brzuch, wielki tyłek i grube uda.

 

Czasem bylam tak zdesperowana, że chwytałam się różnych glupich pomysłów.

Oczywiscie diety cud, tabletki odchudzajace Meridia, które spowodowały, że o mały włos nie umarłam. Wyladowalam na stole operacyjnym z morfologia 6.5. Naszczęście wszystko dobrze się skonczyło, poza tym, że kilogramy wróciły z nawiązką.

Straciłam całkowice pewność siebie, czułam się nic niewarta, gorsza od innych, wstydziłam się siebie.

Ciągle zmęczona, ociężała, obolała, mialam wszystkiego dość.

Któregoś dnia, zobaczylam przemianę mojej koleżanki, najpierw zagotowało się we mnie.
Zazdrosciłam jej. Emocje we mnie buzowały.

Po cichutku pomyślałam, jak ona mogła, ja też potrafię. Wyobrażałam sobie siebie jak jestem szczupła, jak biegnę na zakupy, kupuję sukienkę o której zawsze marzyłam, wskakuje w szpilki, jestem uśmiechnięta, pełna życia i energii.
Uwierzyłam, że mogę.

Od tamtej pory minęło już 2.5 roku.
Wiem, że to była najlepsza decyzja jaką podjełam.
Oczywiscie, sama pewnie bym sobie nie poradziła, ale pomoc koleżanki okazała się bezcenna.
Zmieniłam nawyki żywieniowe, kilka prostych zmian i moje życie nabrało barw.

Dzisiaj wiem jak wielką moc ma to czym się karmimy, oraz jaki cudowny mamy organizm.
Zawsze daje nam sygnały, że coś jest nie tak.
Krzyczy wręcz do nas, manifestujac to bólem, czy złym samopoczuciem.

Odwdzieczył mi się bardzo, kiedy zaczełam słuchać co ma mi do przekazania.

Pewnie nie jestem sama, czytasz to i myślsz: ona to ma szczęście.

Mam dla Ciebie dobra wiadomość, też możesz odmienić swoje życie, uwierz w siebie, jesteś wyjątkową kobietą, tylko może troszkę się zagubiłaś, jak ja kiedyś.

Nie miałam nic do stracenia, by zawalczyć kolejny raz o siebie.